OKInformujemy, iż ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz do celów statystycznych i analizy ruchu. Jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, to będą one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies.

facebook
BielaA?ski Klub Kyokushin Karate na Facebooku
Bielański Klub Karate Kyokushin

szczegóły »

Odział BC Mariusza Mazura składa się z 10 współpracujących ze sobą klubów. Kluby te regularnie spotykają się na wspólnych treningach, zawodach czy szkoleniach.

Obejrzyj Klub!

Panoramy wymagają obsługi Adobe Flash Player

szczegóły »

Motto

Droga Budo skupia się na postawie. Staraj się utrzymać właściwą postawę przez cały czas.

Myśl

Skoro karate istnieje po to, by kształtować ducha i trenować ciało, to musi być ono drogą moralności wykraczającą poza samą technikę...

Sportowe urodziny

Drogi Rodzicu!
Czy chcesz aby urodziny Twojego dziecka były wspominane przez kolejny rok, pełne wrażeń i atrakcji oraz świetnej zabawy?
Sprawdź ofertę!

szczegóły »

Forest Fitness

Zapraszamy także do odwiedzenia naszego klubu fitness!

szczegóły »

Honorujemy karty

FitProfit, Multisport plus, OK system

Bielański Klub Kyokushin Karate jest objęty programem "Szkolenie i współzawodnictwo sportowe dzieci i młodzieży"

Wspomnienia i refleksje

Wspomnienia...

Nasze XXX-lecie to okazja do wspomnień szczególnie tych zdarzeń, które na historię karate kyokushin w Polsce miały niebagatelny wpływ.

Moja przygoda z tą sztuką walki rozpoczęta się w 1978 roku. Wtedy to, w programie telewizyjnym "Studio 2" Tomasza Hopfera, zobaczyłem Andrzeja Drewniaka i Jerzego Wójcika. Dzięki tej pierwszej, tak obszernej, audycji w Polsce, w całości poświęconej karate, można było usłyszeć o mistrzu Oyamie oraz podziwiać sprawność i siłę osób ćwiczących karate kyokushin. Cieszę się, że wkrótce potem dane mi było rozpocząć naukę karate pod okiem tak wspaniałych sensei i doskonałych zawodników, jak Maciej Mierzejewski (obecnie 5 dan) oraz Krzysztof Borowiec (4 dan). Trudno wyrazić słowami, jak wiele im zawdzięczam - pragnę im serdecznie za wszystko podziękować. Zawsze będę czuł się ich uczniem i z całego serca życzę im nieustannego rozwoju na drodze karate.

Pamiętam mój pierwszy start w Mistrzostwach Polski - były to XV MP w Rybniku w 1988 roku. Ich atmosfera i przebieg wywarły na mnie ogromne wrażenie. Do bohaterów tych zawodów niewątpliwie należał Gienek Dadzibug, który niedługo potem, bo w roku 1995, potwierdził swoją przynależność do elity światowego kyokushin, plasując się na 10 pozycji w Mistrzostwach Świata. Dwa lata później na swoją drogę do sportowych sukcesów wkroczyli: Piotr Sawicki, późniejszy mistrz świata w kat. do 70 kg, i Ewa Pawlikowska, jak dotąd, dwukrotna mistrzyni świata. Pamiętam też, że zawodnicy uczestniczący w mistrzostwach w Rybniku marzyli wówczas, by kiedyś wziąć udział w takiej imprezie, jak np. zorganizowane rok wcześniej w katowickim "Spodku" Mistrzostwa Europy, które w sposób szczególny zapisały się w pamięci polskich karateków. Owacjom na cześć Włodzimierza Roja nie było wtedy końca. Brązowe medale Maćka Mierzejewskiego i Staszka Gwiżdżą potwierdziły, że należymy do europejskiej czołówki. Szczególnie miłą niespodzianką była wygrana testu tameshiwari Maćka Mierzejewskiego, który pokonał w nim takich zawodników, jak Tomson, Wedel i Hug. Dziś mało kto jeszcze pamięta, że niestety nieżyjący już Andy Hug - gwiazda tzw. turniejów K 1 - był wtedy gościem Mistrzostw Europy w Katowicach i w tym samym roku na Mistrzostwach Świata w Tokio zdobył tytuł wicemistrza świata.

Długo można by jeszcze wspominać dzieje polskiego karate kyokushin i wszystkich wspaniałych ludzi, dla których ta sztuka walki była prawdziwą pasją i której poświęcili moc swojej pracy, swój entuzjazm i zaangażowanie. Zachęcam do przeczytania Kalendarium - zawiera ono wiele interesujących informacji na ten temat.

karate

... i refleksje

Na koniec pragnę też zwrócić uwagę na niezmiernie istotny, acz rzadko dostrzegany, duchowy wymiar, który posiada karate kyokushin. W ruchu karate uczestniczą tysiące osób, lecz tylko nieliczni pojmują wagę jednoczesnego rozwoju duchowego, który jest integralną częścią tej sztuki walki. Może właśnie dlatego, że dla wielu karateków ta sztuka jest jedynie umiejętnością walki i osiąganiem jak najlepszej sprawności fizycznej, karate kyokushin postrzegane jest jako dość brutalne. Brak duchowego wymiaru prowadzi często na manowce coraz bardziej bezwzględnych przepisów turniejów, na których zawodnicy niejednokrotnie pozwalają sobie na walkę bez reguł i stosują doping. Nie zważając na poważne konsekwencje zdrowotne takiego działania, pragną oni być uwielbianymi zwycięzcami, a w rezultacie niszczą się fizycznie i duchowo dla tej chwilowej popularności i nierzadko dla pieniędzy. Moim celem nie jest ocena takiego zachowania - chciałbym jedynie przestrzec i przypomnieć słowa przesłania pozostawionego przez sosai Oyamę: "Jeśli karateka nie wstąpi na ścieżkę rozwoju duchowego, to nie będzie umiał nic, oprócz kilku trików i sztuczek."

Stale też powtarzam moim uczniom, że przygoda ze sportem w życiu trwa jedynie ok. 15 lat, natomiast przygoda z karate pojmowanym jako duchowa ścieżka własnego rozwoju - może trwać całe życie. Wtedy, wraz z rozwijaniem własnej sprawności fizycznej i doskonaleniem sztuki walki, stajemy się bardziej życzliwi, wrażliwi, otwarci na ludzi i otaczający świat, a dzięki temu zbliżamy się do bliźnich i Boga. Jedynie wtedy jesteśmy na drodze ku prawdziwej mądrości i sile. Z całego serca życzę tego wszystkim, a nam, adeptom karate, w szczególności.

Mariusz Mazur